Marcin Kamiński (Lech Poznań) - fot. Irek Pindral

– Nikt z nas nie był załamany, że trafiliśmy na FC Basel, każdy z nas zdaje sobie sprawę, że to jest silna marka, ale możemy z nimi spokojnie powalczyć o awans – mówił po meczu z FK Sarajewo obrońca Lecha Poznań Marcin Kamiński.

Lechici mimo, że wygrali na wyjeździe dwoma bramkami, to wiedzieli, że nie mogą sobie pozwolić, by odpuścić w rewanżu. Dlatego chcieli u siebie też zwyciężyć i uniknąć niespodzianek. – Wiedzieliśmy, że to spotkanie musimy wygrać, pokazać, że jesteśmy zespołem lepszym. Mimo korzystnego wyniku w pierwszym meczu chcieliśmy udowodnić, że nadal chcemy wygrywać i to, co zdarzyło się trzy dni temu w Poznaniu to przypadek. Staraliśmy się kontrolować to spotkanie, może nie było widać, że przeważaliśmy, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, ale z naszej strony była kontrola.

Poznaniacy już wcześniej poznali rywala w losowaniu, ale póki co, jak zapewnia defensor, myślą tylko o sobotnim meczu z Lechią. – Przygotowujemy się do meczu z Lechią Gdańsk, przed Basel mamy jeszcze spotkanie w lidze. Musimy pokazać, że w niej też potrafimy wygrywać i to w tej chwili jest dla nas najważniejsze. Myślę, że operację „Bazylea” rozpoczniemy w niedzielę, po Lechii. Wiemy, że to mocny przeciwnik, ale jeśli chcemy grać z najlepszymi to musimy z nim wygrać. Wiemy co nas czeka, ale wierzymy, że możemy awansować.

Nad czym, zdaniem Kamińskiego, zespół musi jeszcze popracować, by lepiej grać? – Mamy jeszcze czasem momenty dekoncentracji, musimy nad tym pracować i utrzymywać dyscyplinę taktyczną. Dziś może było z nią dobrze, ale w meczu z Pogonią popełnialiśmy proste błędy. Ostatniej porażki nie można wytłumaczyć, po prostu zagraliśmy słaby mecz.

Obrońca od początku sezonu tworzy, pod nieobecność kontuzjowanego Paulusa Arajuuriego, parę stoperów z Węgrem Tamasem Kadarem. Jak ją ocenia? – Moja współpraca z Tamasem Kadarem układa się dobrze, w ostatnim meczu odpowiedzialność za bramkę spada na nas, ale myślę, że patrząc na przygotowania na te pierwsze mecze, w których graliśmy ze sobą, wygląda to obiecująco. Jesteśmy z tego zadowoleni, komunikujemy się ze sobą, rozmawiamy dużo i na pewno nam to pomaga.

Kamiński przyznaje, że Bazylea to silny rywal, ale nikt z tego powodu nie załamuje rąk w poznańskim zespole. – Nikt z nas nie był załamany, że trafiliśmy na FC Basel, każdy z nas zdaje sobie sprawę, że to jest silna marka, ale możemy z nimi spokojnie powalczyć o awans. Nie jesteśmy skazani na porażkę. Ale musimy też myśleć o lidze i dobrze grać, bo musimy się w niej odkuć. Nie może być tak, że jesteśmy bardziej zmobilizowani na te mecze eliminacyjne do Ligi Mistrzów bo dla nas każdy mecz jest ważny.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz