Były prezes Polonii Poznań może trafić pod sąd

W futbolu słowo lewy kojarzy się najczęściej z tym „Lewym”. Lewa jest też noga czy strona boiska. Do owej terminologii piłkarskiej należy dodać jeszcze faktury, które również mogą być lewe, gdy prawo zostaje złamane. Właśnie tego według członków Towarzystwa Sportowego Polonia Poznań dopuścił się były prezes drużyny Andrzej Powstański. 

– Spotkamy się w sądzie i wszystko co prezes ukradłeś, ja odzyskam. Będę walczył do końca – zapowiada patrząc w oczy Powstańskiemu Andrzej Katafiasz. Niedawny piłkarz A-klasowej Polonii, a od czwartku nowy przewodniczący komisji rewizyjnej ma długą listę zarzutów wobec zdymisjonowanego prezesa. Taką listę ma zresztą nie tylko on. Rezygnację Powstańskiego przyjęło walne zgromadzenie nadzwyczajne i dodatkowo nie udzieliło zarządowi absolutorium. Skutkiem był brak możliwości ponownej kandydatury włodarza, który spędził 8 ostatnich lat w tej roli.

– Andrzej Powstański zrobił dla klubu kilka pożytecznych rzeczy, ale to był początek jego kadencji. Niestety z każdym rokiem wygląda to coraz gorzej organizacyjnie i finansowo – mówił w maju trener sekcji kobiecej Łukasz Nowak. Słowa te były zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, której podnóże ukazało się w czwartek podczas zebrania w Szkole Podstawowej nr 45.

„Nikt nie ma ochoty tutaj pracować”

Pierwszym oskarżeniem uczestników obrad była działalność zarządu niezgodna z klubowym statutem. Przewiduje on zarząd 5-, 6- lub 7-osobowy. Ostatnie 2 lata to natomiast rządy 2 osób – prezesa Powstańskiego i Stefana Reszeli. 

– Nikt nie ma ochoty tutaj pracować. Każdy wie, że w klubie są kłopoty finansowe, a ta praca jest poświęceniem od rana do wieczora – komentował na gorąco Powstański. Później przyznał, że nie był świadomy funkcjonowania zarządu w niezgodzie ze statutem.

– Jest to uchybienie – stwierdza sekretarz Wydziału Dyscypliny WZPN Paweł Sliwowski. Dodaje jednak, że nie oznacza to nieważności wszystkich decyzji zarządu. – Każdy przypadek musiałby być omawiany indywidualnie. Zewnętrzny nadzór nad Towarzystwem Sportowym Polonia Poznań prowadzi Prezydent Miasta Poznania. Pewne kompetencje ma również sąd, który zajmuje się wpisami do Krajowego Rejestru Sądowego. Stąd też te dwa ciała mogą działać w kierunku, np. uchylenia danej uchwały. Powtórzę jednak – każdy przypadek musi być rozpatrywany indywidualnie – klaruje Sliwowski.

Działka niezgody

Wątpliwości walnego zgromadzenia budzi również kwestia sprzedaży gruntów należących niegdyś do Polonii. Komisja rewizyjna utrzymuje, że nie miała wglądu do dokumentów notarialnych, które ukazywałyby sprzedaż działki znajdującej się obok boiska klubu przy ulicy Harcerskiej. Dopiero podczas zebrania wyszła na jaw kwota 750 tys. zł, którą klub otrzymał. Sprawozdanie finansowe za okres 2012-2016 nie zostało jednak przygotowane przez prezesa Powstańskiego, dlatego nie wiadomo, gdzie podziały się pieniądze.

– Księgowa musiała wyjechać, a ja nie jestem w stanie tego wszystkiego ogarnąć – zaczyna wyjaśniać Powstański i kontynuuje – nie miałem czasu się przygotować. Pracowałem. Nie spodziewałem się takich pytań.

Prezes Powstański ma czas do końca bieżącego roku, aby przedstawić wszelkie wyjaśnienia. Jeśli tego nie zrobi, sprawa trafi do prokuratury. Może tam trafić nawet jeśli sprawozdania zostaną przedstawione na czas. Wszystko za sprawą oskarżeń o defraudacje pieniędzy klubowych w trakcie jego kadencji.

Klubowy sekator ogrodniczy

Nowy zarząd dysponuje fakturami, z których Andrzej Powstański musi się wytłumaczyć. Na jednej z nich figurują akcesoria ogrodnicze: sekator, środek owadobójczy i środek chwastobójczy.

Inne potwierdzenie sprzedaży wystawione na dane Polonii Poznań ukazuje zestaw naprawczy do rozrusznika silnikowego. W kolejnych pozycjach znajdziemy też kwas chlebowy, koszty eksploatacji służbowego samochodu czy czekoladę. Są również produkty, które nie budzą tak dużych kontrowersji w kwestii przydatności klubowej, np. woda, napoje energetyczne i soki. Członkowie klubu zgodnie twierdzą jednak, że nigdy nie korzystali podczas swoich meczów lub treningów z takich produktów.

– Działam w tym klubie 15 lat i przez ten czas nie widziałem tu czekolady – mówi Dominik Ciesiółka, który został wybrany członkiem nowego zarządu. Wtóruje mu Łukasz Nowak – Wodę trzeba było kupować z własnych pieniędzy.

Z własnych pieniędzy trzeba było finansować również inne wydatki. – To ja utrzymałem pierwszą ligę, a nie prezes – mówi Andrzej Katafiasz o seniorkach Polonii, które występują na zapleczu najwyższego poziomu rozgrywkowego i po rundzie jesiennej mają szansę na awans do Ekstraligi. – Mam potwierdzenia przelewów z mojego prywatnego konta, na których widać, że pokrywałem koszty transferowe zamiast prezesa i kasy klubowej – zaznacza Katafiasz. Dodatkowo nadmienia, że sprzęt treningowy, strój czy transport na mecze były również pokrywane z innych pieniędzy aniżeli klubowych. (O działalności Andrzeja Katafiasza pisaliśmy już tutaj: http://echosportu.pl/pan-powstanski-musi-odejsc/)

Andrzej Powstański nie chciał odnieść się do większości oskarżeń. – Nie wiem, może dałem [czekoladę] dzieciom z drużyny, a z kasy klubowej pieniędzy na samochód nie brałem – broni się ustępujący prezes. Na widok oświadczeń o używaniu pojazdu do celów służbowych zmienił zdanie ­– jeździłem i pracowałem cały czas – skwitował, a następnie odmówił dalszych komentarzy.

Podpis, którego nie było

Umowa między Polonią Poznań a jednym z piłkarskich klubów to kolejna wina przypisywana Powstańskiemu. Tym razem opowiada o niej piłkarz Polonii Damian Rożewski, który rzekomo zgodził się na transfer, by grać w innym zespole. Ruch ten nie został jednak skonsultowany z nim, a umowę podpisał ówczesny prezes, fałszując podpis Rożewskiego – Przebywałem wtedy w delegacji za granicą. Dostałem telefon, że mam grać w innym klubie. Nie zgłosiłem tego do prokuratury na prośbę prezesa – opowiada.

Andrzej Katafiasz dorzuca jeszcze zapowiedź weryfikacji wielu innych podpisów, które również są podejrzane. Nie zdradza jednak szczegółów.

Zdradza je natomiast przy temacie wcześniejszej współpracy z człowiekiem rządzącym w Polonii przez ostatnie 8 lat. Na sygnalizowany przez Powstańskiego problem o braku chęci do pracy kogokolwiek przytacza swój przykład. – Podczas jednego ze spotkań z prezesem chciałem dać mu moje sprawozdanie, by wiedział, co dzieje się w klubie. W odpowiedzi dostałem pytanie: „Po chu… to robisz? Przecież ten klub i tak upada”. – Powstański tych słów się wyparł.

Czas na powstanie

Nowy zarząd już zapowiedział, że na upadek Polonii nie pozwoli. – Chcemy poprawić byt naszych seniorów, chcemy zagwarantować spokój działania naszym seniorkom i przede wszystkim chcemy stawiać na młodzież – mówi Konrad Kowalski, który został powołany do nowego zarządu. Oprócz niego i wymienionego wcześniej Ciesiółki skład ten uzupełniają Anna Karpińska, Justyna Czudzińska, Piotr Łukaszewski oraz Maciej Wąsikiewicz. Ostatni w tym gronie został wybrany na prezesa i to on postawił przed zarządem cel strategiczny. – Chcemy, by do klubu wróciła normalność.

Radosław Męczykalski

Radio Meteor UAM

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz