FC Basel - Lech Poznań / fot. Patryk Pindral

Lech Poznań po raz kolejny nie potrafił zwyciężyć w lidze. Tym razem lepszy okazał się beniaminek z Lubina. Zagłębie wygrało 2:1, było zespołem lepszym, a ich zwycięstwo ani przez chwilę nie było zagrożone.

Lech ma sporo problemów z kontuzjami podstawowych piłkarzy, dlatego trener Maciej Skorża nie ma zbytniego pola manewru przy ustalaniu składu. Stąd obecność w podstawowej jedenastce Abdula Aziza Tetteha i Davida Holmana, którzy ostatni raz w lidze zagrali na inaugurację sezonu.

Początek spotkania to prawdziwy koszmar dla gości. Zagłębie mogło prowadzić już w 6. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Krzysztofa Janusa Michal Papadopoulos główkował obok słupka. Kolejna akcja jednak już przyniosła lubinianom prowadzenie. Djordje Cotra rozpędził się lewym skrzydłem i płasko dośrodkował w pole karne. Piłka dotarła do Janusa, który nie dał szans Jasminowi Buriciowi.

Po chwili Lech nie stracił kolejnego gola, ale Gergö Lovrencsicsa. Węgier ucierpiał w powietrznym starciu z rywalem, by po kilku minutach opuścić boisko, prawdopodobnie z kontuzją barku. Doprawdy nad drużyną Kolejorza zawisło jakieś fatum.

Poznaniacy stworzyli zagrożenie pod bramką Zagłębia po kwadransie. Po rzucie rożnym Konrad Forenc wypiąstkował piłkę prosto pod nogi Holmana. Węgier jednak przymierzył ponad poprzeczką. Chwilę później próbował uderzać z dystansu Tamas Kadar, ale futbolówkę bez problemu złapał lubiński golkiper. To właściwie wszystko, na co było stać gości w pierwszej połowie.

Gospodarze z kolei po zdobyciu prowadzenia mądrze grali w obronie, pozwalając Lechowi rozgrywać atak pozycyjny, z którego nic nie wynikało, a sami szukali szans w kontratakach. Do przerwy stworzyli sobie kilka dobrych sytuacji. Najpierw Janus dośrodkował w pole karne, a Łukasz Janoszka próbował z pierwszej piłki wolejem zaskoczyć Buricia, ale nie trafił w bramkę.

Po chwili lubinianie przeprowadzili piękną akcję. Papadopoulos przepuścił piłkę do Krzysztofa Piątka, a ten mu ją odegrał w pole karne. Czech będąc w sytuacji sam na sam trafił w interweniującego Buricia. Zagłębie wykorzystało jednak ostatnią sytuację przed przerwą. Kolejne dośrodkowanie w pole karne, obrona Lecha nie potrafiła wybić piłki, a po strzale z dystansu Marcin Kamiński podał prosto pod nogi Piątka. Napastnikowi gospodarzy pozostało tylko kopnąć do pustej bramki.

Trener Skorża zareagował w przerwie dwoma zmianami, a na boisko weszli Karol Linetty i Denis Thomalla. Jednak nie na wiele się to zdało, bo goście nadal razili niedokładnością i nieporadnością. Dość powiedzieć, że pierwszą groźniejszą okazję mieli dopiero w 65. minucie. Dawid Kownacki zgrał piłkę przed pole karne do Linettego, ale z jego strzałem poradził sobie Forenc.

Gospodarze nie forsowali tempa, chcąc dowieźć korzystny wynik do końca. Udało im się to, ale w ostatniej akcji stracili jeszcze gola. Łukasz Trałka wbiegł w pole karne lubinian ale przy próbie strzału skiksował. Z uderzenia wyszła asysta, bo piłkę przytomnie uderzył głową Marcin Robak i ta wpadła do siatki. Jednak po tym golu sędzia Tomasz Musiał nie wznowił już gry.

Lech doznał już trzeciej porażki w lidze po pięciu rozegranych spotkaniach. Tak fatalnego bilansu na początku sezonu Kolejorz nie miał już dawno. Bezradność piłkarzy i sztabu szkoleniowego w obliczu kryzysu jest porażająca. A przecież za chwilę dwumecz z Videotonem o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Na szczęście poznaniaków Węgrzy też ciągle szukają formy. Gorzej jeśli ją znajdą już w najbliższy czwartek.

Zagłębie Lubin – Lech Poznań 2:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Janus (7.), 2:0 Piątek (45+1.), 2:1 Robak (90+3. – głową)

Zagłębie: Konrad Forenc – Aleksander Todorovski, Lubomir Guldan, Jarosław Jach, Djordje Cotra – Jakub Tosik, Adrian Rakowski – Krzysztof Janus, Jan Vlasko (34. Krzysztof Piątek), Łukasz Janoszka (85. Eryk Sobków) – Michal Papadopulos (79. Maciej Dąbrowski)

Lech: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Tamas Kadar, Marcin Kamiński, Kebba Ceesay – Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh (46. Karol Linetty) – Gergö Lovrencics (12. Dariusz Formella), David Holman (46. Denis Thomalla), Dawid Kownacki – Marcin Robak

Żółte kartki: Adrian Rakowski – Tomasz Kędziora

Widzów: 10217

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz