fot. Maciej Bukowski
fot. Maciej Bukowski

Lech Poznań wygrał z Lechią Gdańsk 2:1 (1:0) i wykorzystał wczorajsze potknięcie Wisły Kraków zajmując pozycję wicelidera T-Mobile Ekstraklasy. Bramki dla gospodarzy zdobyli Szymon Pawłowski i Łukasz Teodorczyk, dla gości trafił Patryk Tuszyński. Poznańska lokomotywa powoli wraca na właściwe tory i właśnie wjechała na drugi peron. 

W piątek Wisła przegrała u siebie z Zawiszą Bydgoszcz, co w przypadku zwycięstwa dawało Lechowi awans na pozycję wicelidera w tabeli, tuż przed hitowym spotkaniem z Legią w następnej kolejce. Mecz w Warszawie będzie więc prawdziwym pojedynkiem na szczycie.

Do podstawowego składu wrócili po kartkowej pauzie Łukasz Trałka i kontuzji Szymon Pawłowski, którzy zastąpili powołanego do reprezentacji do lat 17 Dawida Kownackiego i będącego w słabej formie Daylona Claasena. Poza tym trener Mariusz Rumak więcej nie eksperymentował i postawił na sprawdzonych piłkarzy.

Początek meczu niespodziewanie należał do gości. Najpierw po dośrodkowaniu ze skrzydła pewnie złapał piłkę Maciej Gostomski, by za chwilę, po faulu Rafała Janickiego, wylądować z nią w bramce. Po chwili groźnie strzelał z dystansu Maciej Makuszewski, ale futbolówka minęła słupek. Lechici pierwszą okazję stworzyli sobie w 14. minucie kiedy Szymon Pawłowski uderzał z narożnika pola karnego, jednak bez problemów obronił Mateusz Bąk.

Poznaniacy na dobre przebudzili się po 25 minutach. Najpierw doskonałą sytuację zmarnował Łukasz Teodorczyk, który po świetnym podaniu ze skrzydła od Gergő Lovrencsicsa niepotrzebnie uderzał z pierwszej piłki i nie trafił w bramkę. Chwilę później Kolejorz po błędzie obrońców gości przeprowadził groźną kontrę, ale Kasper Hämäläinen również nie potrafił zmieścić futbolówki w bramce.

Przewaga gospodarzy została jednak udokumentowana golem w 32. minucie. Barry Douglas podał na skrzydle do Pawłowskiego, który ograł Christophera Oualembo i wbiegając w pole karne uderzył po dalszym słupku. Piękne uderzenie, przy którym Bąk nie miał nic do powiedzenia.

Lech idąc za ciosem po chwili miał kolejną dobrą okazję, lecz po podaniu Karola Linetty’ego Teodorczyk strzelił wysoko ponad bramką. Przed przerwą, po szybko rozegranym aucie, strzelał jeszcze sprzed pola karnego Lovrencsics, ale Bąk obronił.

W pierwszej połowie kibice byli świadkami ciekawego meczu, goście nie ograniczali się do przeszkadzania, starali się też przeprowadzać akcje. Lech prowadził, jednak tylko jedną bramką, znowu zawodziła skuteczność, celował w tym głównie Teodorczyk. Pomni ostatnich doświadczeń poznaniacy musieli zdawać sobie sprawę, że to może być za mało w końcowym rozrachunku.

W 49. minucie Hämäläinen w polu karnym zgubił obrońców Lechii i podał do Teodorczyka, niestety napastnik Lecha znowu uderzył obok bramki. Odpowiedź gości była natychmiastowa, kiedy wprowadzony w przerwie Zaur Sadajew oddał groźny strzał z dystansu, ale wybronił Gostomski.

W 61. minucie lechici w końcu podwyższyli prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Lovrencsics, głową zgrywał Hämäläinen, Douglas przedłużył podanie do Teodorczyka, jego pierwsze uderzenie zdołał jeszcze obronić Bąk, ale wobec dobitki poznańskiego napastnika był już bezradny.

Lechia mogła od razu strzelił kontaktową bramkę, ale strzał Sadajewa zdołał odbić Gostomski. Po tej sytuacji Lech przejął kontrolę nad meczem, stwarzając sobie kolejne okazje. Niestety znowu zawodziła skuteczność. Uderzenie Linetty’ego poszybowało nad bramką, natomiast po indywidualnej akcji Pawłowskiego dobrą interwencja popisał się Bąk.

W 83. minucie w środku pola piłkę stracił Hämäläinen, Sadajew wypatrzył na skrzydle Piotra Grzelczaka, który wpadł w pole karne i uderzył, Piłka po rykoszecie od nóg obrońcy Lecha trafiła w słupek.

Kiedy kibice czekali już na końcowy gwizdek lechici postanowili zafundować im jeszcze trochę, niepotrzebnych, emocji. Niefrasobliwe podanie Marcina Kamińskiego na własnej połowie do Huberta Wołąkiewicza przejął Grzelczak i popędził w pole karne. Jego uderzenie zdołał odbić Gostomski, ale piłka trafiła pod nogi Patryka Tuszyńskiego, który nie miał problemów, by umieścić futbolówkę w siatce.

W szeregi lechitów wdarła się nerwowość, na szczęście gościom zabrakło już czasu na przeprowadzenie kolejnych akcji. Kolejorz zasłużenie zdobył trzy punkty, w przekroju całego spotkania był drużyną lepszą, goście dopiero w końcówce, po indywidualnym błędzie, zdołali trafić do siatki Gostomskiego. Zwycięstwo mogło być okazalsze, jednak po raz kolejny poznaniacy mieli problemy ze skutecznością, sam Teodorczyk mógł zdobyć co najmniej trzy bramki.

Lech zagrał dużo lepiej niż tydzień temu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Więcej było udanych akcji, szybkiej gry, groźnych sytuacji. Niepotrzebne emocje w doliczonym czasie meczu lechici sami sobie sprokurowali i nad tym na pewno trzeba popracować.

Tym razem słowa uznania należą się Gostomskiemu, który kilka razy uratował Lecha przed stratą bramki, zwłaszcza po strzałach Sadajewa. Wołąkiewicz w drugiej połowie miał spore problemy z upilnowaniem groźnego Czeczena, z kolei Kamiński nie popisał się w końcówce, kiedy po jego błędzie goście zdobyli bramkę. Powrót Trałki do środka pola zdecydowanie poprawił grę Lecha. Mniej było strat, a więcej spokoju. Niestety po zmianie Linetty’ego Hämäläinen został cofnięty i nie był to dobry ruch ze strony trenera Rumaka. Znowu było dużo chaosu, a po stracie Fina Lechia miała dobrą okazję na strzelenie gola. Dobrze spisywały się skrzydła Kolejorza, Lovrencsics powoli wraca do formy, a tą już złapał Pawłowski, który znowu trafił do siatki i był najlepszym piłkarzem gospodarzy. Teodorczyk z kolei znowu grał swoje, mnóstwo okazji, aktywność, jak zwykle nieskuteczność, ale też bramka.

Lech wykonał swoje zadanie, wygrał mecz, zajął pozycję wicelidera i czeka na to, co zrobi Legia w poniedziałkowym meczu. A już za tydzień wielkie emocje w Warszawie. Oby do tego czasu poznaniacy poprawili grę w obronie, koncentrację i skuteczność.

Lech Poznań – Lechia Gdańsk 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Pawłowski (32.), 2:0 Teodorczyk (61.), 2:1 Tuszyński (90+5.)

Lech: Maciej Gostomski – Mateusz Możdżeń, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Karol Linetty (72. Daylon Claasen) – Szymon Pawłowski (90+2. Tomasz Kędziora), Kasper Hämäläinen, Gergő Lovrencsics (90+3. Dariusz Formella) – Łukasz Teodorczyk

 

Lechia: Mateusz Bąk – Christopher Oualembo (64. Paweł Stolarski), Rafał Janicki, Jarosław Bieniuk, Nikola Leković – Paweł Dawidowicz, Marcin Pietrowski (46. Zaur Sadajew) – Maciej Makuszewski, Stojan Vranjes, Piotr Wiśniewski (71. Piotr Grzelczak) – Patryk Tuszyński

Żółte kartki: Karol Linetty, Barry Douglas – Paweł Dawidowicz

Widzów: 22 947

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments