Maciej Skorża - fot. Irek Pindral

Wszystkie ruchy personalne przez te sześć kolejek, ustalanie składu, dotychczas były determinowane europejskimi pucharami. Myślę, że od czwartku trzeba będzie odwrócić priorytety i zacząć ratować ligę – powiedział po meczu z Piastem Gliwice trener Lecha Poznań Maciej Skorża.

Szkoleniowiec uznał klasę rywala, ale uważał, że jego drużynie zabrakło skuteczności, a później wiary i sił w odrobienie strat. – Dwa dni po dobrym meczu dziś musieliśmy przeżyć gorycz porażki przed własną publicznością. Trzeba oddać, że Piast jest w dobrej formie, w dobrym momencie, dużo rzeczy im wychodzi na boisku. Po tym początku, kiedy szukaliśmy ułożenia sobie meczu, później stwarzaliśmy sobie sytuacje. Dwa strzały głową Denisa i Kaspra, które powinny znaleźć drogę do bramki, ale świetnie Szmatuła się zachował. Natomiast my w końcówce praktycznie podarowaliśmy bramkę Piastowi. W drugiej połowie trochę zabrakło sił i wiary w odwrócenie losów spotkania. Próbowaliśmy szukać do końca chociaż tej wyrównującej bramki. Ale dzisiaj nie byliśmy w stanie, nie wytworzyliśmy sobie tylu klarownych sytuacji, by zamienić je na bramki.

Po raz kolejny pech nie opuszczał zespołu Lecha. Z powodów zdrowotnych nie mógł zagrać Karol Linetty. Z kolei Szymon Pawłowski dopiero co wrócił po kontuzji i był oszczędzany. – Niestety dziś nie mogliśmy też skorzystać z kilku zawodników, kontuzja Karola trochę pokrzyżowała szyki. Miał problemy przeciążeniowe i pokarmowe, to wszystko się złożyło na to, że nie był w stanie dziś zagrać. Generalnie jest zmęczony, dodatkowo przyplątał się problem jelitowy. Także Szymon Pawłowski, który w ostatnim meczu wrócił po kontuzji, nie chcieliśmy go przeciążać. Liczyłem, że wejdzie i wniesie trochę ożywienia, bardzo się starał, był aktywny, oddal kilka strzałów, ale rezultatu bramkowego to nie przyniosło.

Trener uważa, że Lech musi wykorzystywać sytuacje, które stworzy. I strzelać gole. – O ile mentalnie drużyna ewidentnie mnie zawiodła w Lubinie, o tyle dzisiaj większość dała tyle, ile mogla. Nie wszyscy się szybko regenerują, w końcówce, kiedy trzeba przycisnąć, dołożyć nie zawsze mamy ten „power” żeby to zrobić. Musimy być groźniejsi w ofensywie, mieć więcej atutów z przodu, stwarzać więcej sytuacji i je wykańczać. Jak patrzymy na nasze mecze w lidze to piłka grana w linię obrony przeciwnika to ona bardzo szybko wraca, nie potrafimy jej długo utrzymać. To jest jeden z mankamentów naszej gry. Stwarzamy jedną, drugą sytuację, nie wykorzystujemy jej to morale zespołu spada, pewność siebie zawodników idzie w dół. Poprawa gry w ofensywie to jest jedyna recepta dla nas, musimy po prostu zacząć strzelac bramki.

Skorża nie wyklucza, że wobec katastrofalnej postawy w lidze po awansie do fazy grupowej Ligi Europy trzeba będzie odwrócić priorytety. – Jak się zakończy nasza walka w play-offach to trzeba będzie zupełnie inaczej reagować. Wszystkie ruchy personalne przez te sześć kolejek, ustalanie składu, dotychczas były determinowane europejskimi pucharami i podporządkowane temu. Myślę, że od czwartku trzeba będzie odwrócić priorytety i zacząć ratować ligę. Jeżeli nie stać nas na grę na dwóch frontach to trzeba wybrać jeden.

Trener z niecierpliwością czeka na powrót nieobecnych piłkarzy i zwyżkę formy całego zespołu. – Czekamy na powrót kontuzjowanych zawodników. Gdyby Darko Jevtić i Dawid Kownacki mogli zagrać to nasza gra z nimi wyglądałaby lepiej. Moment, kiedy wszyscy będą zdrowi, a przede wszystkim zawodnicy ofensywni w pełni formy to będzie impuls dla reszty drużyny i na pewno będziemy lepiej grali w lidze. Mamy wielu piłkarzy młodych i takich, którzy niedawno do nas dołączyli. Akurat jest taki moment, że nie są w najwyższej formie, to wszystko się zbiegło w czasie z tym natłokiem meczów i krótkim okresem przygotowawczym. Mam nadzieję i wierzę, że każdy taki występ zawodników będzie coraz lepszy i przybliżał ich do dobrej, równej formy.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz