fot. Irek Pindral

Lech Poznań nie wykorzystał szansy na objęcie fotela lidera w T-Mobile Ekstraklasie. Kolejorz tylko zremisował u siebie z Koroną Kielce 1:1. Dla gospodarzy gola strzelił Gergö Lovrencsics, dla gości Luis Carlos. W pierwszej połowie kielczanie nie wykorzystali rzutu karnego.

Poznaniacy wygrywając z Koroną objęliby fotel lidera, gdyż w sobotę Legia Warszawa przegrała w Gdańsku z Lechią. W składzie dość nieoczekiwanie, wbrew przedmeczowym spekulacjom, pojawił się Lovrencsics, który leczył ostatnio kontuzję. Poza tym wybiegła niemal ta sama jedenastka, która w czwartek wywalczyła awans do finału Pucharu Polski.

Lech zaczął dość ospale, tak jakby nadal odczuwał zmęczenie po czwartkowych 120 minutach walki z Błękitnymi. Dużo lepiej prezentowała się Korona, która już w 7. minucie strzeliła gola. Sędzia Jarosław Przybył nie uznał jednak tej bramki dopatrując się pozycji spalonej Rafaela Porcellisa. Powtórki pokazały, że napastnik kielczan zdobył prawidłowego gola. Całą sytuację sprokurował Maciej Gostomski, który po strzale Pawła Golańskiego wypluł piłkę przed siebie.

To ostrzeżenie niezbyt wzięli sobie do serca piłkarze Lecha. W 20. minucie Dariusz Formella nieszczęśliwie interweniował w swoim polu karnym i wpadając w poślizg sfaulował Luisa Carlosa. Arbiter nie wahał się i podyktował jedenastkę dla gości. Do piłki podszedł Porcellis i fatalnie spudłował.

Lechici pierwszą dobrą okazję mieli dopiero w 26. minucie. Na strzał z dystansu zdecydował się Karol Linetty, a Vytautas Cerniauskas odbił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Kasper Hämäläinen, ale trafił prosto w litewskiego bramkarza, który zdążył pozbierać się po poprzedniej interwencji.

Jeszcze lepszą sytuację poznaniacy mieli dziesięć minut później. Szybka wymiana podań między Formellą i Tomaszem Kędziorą zaowocowała stuprocentową szansą dla Zaura Sadajewa. Poznański napastnik minął Cerniauskasa, ale będąc dwa metry przed pustą bramką posłał piłkę obok słupka. Kibicom mógł się w tej chwili przypomnieć Bartosz Ślusarski i jego równie słynne pudło.

Przed przerwą próbował jeszcze uderzać z dystansu Lovrencsics, lecz kielecki bramkarz zdołał odbić ten strzał. Po pierwszej połowie mieliśmy bezbramkowy remis, jednak dużo lepsze wrażenie sprawiał zespół gości, który momentami potrafił zdominować gospodarzy.

Od początku drugiej części gry lechici zaczęli w końcu grać lepiej. Kilka razy groźnie dośrodkowywali piłkę w pole karne, aż w 58. minucie dopięli celu. Barry Douglas wrzucił futbolówkę z rzutu rożnego, Cerniauskas dość niepewnie ją wypiąstkował, a ta trafiła pod nogi Lovrencsicsa. Węgier nie zdecydował się od razu na uderzenie, ale najpierw zwodem zgubił obronę Korony i dopiero oddał strzał. Futbolówka trafiła w słupek i wpadła do siatki.

Jednak kielczanie nie załamali się utratą bramki i po kilku minutach wyrównali. Vlastimir Jovanović ograł obronę Lecha i podał do Olivera Kapo, który z pierwszej piłki dograł do niepilnowanego Carlosa. Skrzydłowy Korony nie miał problemu z pokonaniem Gostomskiego.

Poznaniacy podrażnieni stratą gola próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jednak często atakowali zbyt małą liczbą graczy. Tak było na przykład w sytuacji, gdy Łukasz Trałka znalazł się w polu karnym gości po kontrze, ograł obrońcę i bramkarza Korony i zagrał przed bramkę, ale tam nie było żadnego z jego kolegów.

Najlepszą okazję miał w 84. minucie Dawid Kownacki, lecz jego strzał głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Douglasa, wybronił Cerniauskas.

Mecz ostatecznie zakończył się remisem, który jest sporym rozczarowaniem dla poznaniaków. Nie udało się wykorzystać szansy i zostać liderem T-Mobile Ekstraklasy. Taka okazja może się prędko nie powtórzyć.

Lech Poznań – Korona Kielce 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Lovrencsics (58.), 1:1 Luis Carlos (65.)

W 22. minucie Rafael Porcellis nie wykorzystał rzutu karnego.

Lech: Maciej Gostomski – Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Karol Linetty (70. Darko Jevtić) – Gergö Lovrencsics, Kasper Hämäläinen, Dariusz Formella (46. Dawid Kownacki) – Zaur Sadajew (82. Szymon Pawłowski)

Korona: Vytautas Cerniauskas – Paweł Golański, Radek Dejmek, Piotr Malarczyk, Leandro – Vlastimir Jovanović, Aleksandrs Fertovs – Sergiej Pyłypczuk, Oliver Kapo, Luis Carlos – Rafael Porcellis (76. Przemysław Trytko)

Żółte kartki: Łukasz Trałka – Vlastimir Jovanović

Widzów: 24308

Sędzia: Jarosław Przybył (Opole).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz