fot. Irek Pindral

Lech Poznań nie podtrzymał swojej zwycięskiej passy w Gliwicach. Lech po karygodnych błędach w obronie przegrał z Piastem 2:0, a gole strzelali mu Bartosz Szeliga i Josip Barisić. Kolejorz zakończy rok na szóstym miejscu w tabeli.

Kłopoty kadrowe nie ominęły Lecha przed ostatnim tegorocznym meczem w Ekstraklasie. Do nieobecnych od dłuższego czasu Marcina Robaka, Kebby Ceesaya i Gergö Lovrencsicsa w piątek dołączył najlepszy strzelec zespołu Kasper Hämäläinen, który nie dokończył treningu. Uraz okazał się na tyle poważny, że piłkarz nie pojechał z drużyną do Gliwic, a w ataku zastąpił go Dawid Kownacki. Za kartki pauzował z kolei Darko Jevtić, więc na skrzydle zagrał Maciej Gajos.

Początek spotkania zwiastował duże emocje, a oba zespoły już w pierwszych minutach stworzyły sobie świetne okazje do zdobycia bramki. Najpierw poznaniacy mogli objąć prowadzenie po akcji Karola Linettego i Szymona Pawłowskiego, ale ten drugi nie trafił w piłkę. Piast odpowiedział dośrodkowaniem Tomasza Mokwy w pole karne, po którym Gerard Badia huknął mocno, lecz tylko w poprzeczkę.

Nim minął kwadrans Lech stracił najpierw Paulusa Arajuuriego, a chwilę później bramkę. Fin musiał opuścić boisko z powodu kontuzji i zastąpił go Dariusz Dudka. Poznaniacy jeszcze nie zdążyli na nowo poustawiać szyków obronnych, a już przegrywali. W środku pola piłkę odzyskał Badia i znakomicie zagrał między stoperów gości do Bartosza Szeligi. Pomocnik Piasta pomknął niczym pocisk na bramkę Jasmina Buricia i w sytuacji sam na sam nie dał mu żadnych szans. Passa bez straconego gola Bośniaka zakończyła się na 465 minutach.

Ogłuszony Lech po chwili mógł już przegrywać dwoma bramkami. Patrik Mraz zaskakująco uderzył z rzutu wolnego, a piłkę instynktownie ponad poprzeczką przerzucił golkiper Kolejorza.

Poznaniacy obudzili się dopiero po półgodzinie gry. Najpierw Łukasz Trałka idealnie zagrał za plecy obrońców do Linettego, ten jednak w sytuacji sam na sam fatalnie uderzył i futbolówka poszybowała daleko obok słupka. Później z dystansu próbowali zaskoczyć Jakuba Szmatułę Gajos i Abdul Aziz Tetteh, ale bramkarz Piasta odbijał ich strzały.

Po przerwie trener Jan Urban posłał do boju Denisa Thomallę, który zmienił kompletnie niewidocznego Kownackiego. Zanim jednak lechici na poważnie zaczęli myśleć o doprowadzeniu do remisu stracili drugiego gola. Mraz dośrodkował w pole karne, piłki nie zdołał wybić Dudka, a Tamas Kadar przyglądał się jak Mokwa przejmuje ją i podaje wzdłuż bramki. Badia przepuścił futbolówkę, gorszy od niego nie chciał być Marcin Kamiński, który fatalnie skiksował i Josip Barisić mógł spokojnie trafić do siatki.

Goście nie zamierzali jednak składać broni. Co z tego jednak skoro nie potrafili celnie uderzyć, nawet w najprostszej sytuacji. A taką miał Thomalla, któremu piłkę w polu karnym jak na tacy wyłożył Kamiński. Niemiec zaś źle ułożył stopę i zamiast do siatki strzelił obok słupka. Moment później nie popisał się także Linetty, który mając trochę miejsca i czasu uderzył ponad poprzeczką.

Gliwiczanie widząc niemoc poznaniaków i niepewność w obronie próbowali podwyższyć swoje prowadzenie. W 74. minucie mieli ku temu dwie dobre okazje. Najpierw szybką kontrę wyprowadzali  Badia z Barisiciem, ale Burić zdołał odbić strzał Chorwata na rzut rożny. Po nim z kolei piłka spadła na głowę Urosa Koruna, który będąc metr przed bramką trafił główką w poprzeczkę.

Lech mógł jeszcze w końcówce zdobyć kontaktowego gola, kiedy Tomasz Kędziora wypuścił w uliczkę Thomallę. Napastnik Kolejorza przerzucił piłkę nad interweniującym Szmatułą, ale znowu nie trafił w bramkę. Gospodarze odpowiedzieli akcją Mateusza Maka, który odzyskał futbolówkę po błędzie Kadara i zagrał ją w pole karne do Pawła Moskwika. Piłkarz Piasta uderzył mocno w światło bramki, lecz jego strzał obronił… Dudka.

>>> Tabela i terminarz Ekstraklasy

Ostatecznie lider Ekstraklasy zasłużenie pokonał rewelację ostatnich tygodni 2:0. Lech zakończy ten rok na szóstym miejscu w tabeli ze stratą siedemnastu punktów do Piasta. Biorąc pod uwagę katastrofalny początek rozgrywek w wykonaniu Kolejorza to i tak bardzo dobry wynik. Jednak by walczyć o europejskie puchary poznaniacy muszą w zimowej przerwie wzmocnić atak. Hämäläinen odchodzi z zespołu, Robak jest ciągle kontuzjowany, a Kownackim i Thomallą nie da się zawojować polskiej ligi…

Piast Gliwice – Lech Poznań 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Szeliga (15.), 2:0 Barisić (48.)

Piast: Jakub Szmatuła – Tomasz Mokwa, Hebert, Uros Korun, Patrik Mraz – Marcin Pietrowski, Radosław Murawski – Mateusz Mak (90. Karol Angielski), Gerard Badia (75. Paweł Moskwik), Bartosz Szeliga – Josip Barisić (90+2. Sebastian Musiolik)

Lech: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri (13. Dariusz Dudka), Tamas Kadar – Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh – Maciej Gajos, Karol Linetty (71. Dariusz Formella), Szymon Pawłowski – Dawid Kownacki (46. Denis Thomalla)

Żółte kartki: Patrik Mraz – Tamas Kadar, Abdul Aziz Tetteh, Dariusz Formella

Widzów: 7552

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz