Jurij Szatałow - fot. Irek Pindral

– Wyprowadziliśmy parę dobrych akcji, więc nie uważam żeby zabrakło nam zdrowia. Brakuje skuteczności, ostatniego podania, tak jak w akcjach w drugiej połowie – mówił po meczu z Lechem Poznań trener Górnika Łęczna Jurij Szatałow.

Szkoleniowiec gości chwalił swój zespół za pierwszą godzinę gry, bo wtedy był groźny dla gospodarzy, stworzył sobie kilka świetnych okazji. – Dokładnie nie wiem w której minucie mój zawodnik otrzymał drugą żółtą, a później czerwoną kartkę, do tej minuty dużych pretensji do zespołu nie będę miał. Graliśmy dosyć blisko siebie, wyprowadzaliśmy szybkie akcje, stworzyliśmy sobie cztery dogodne sytuacje, z których można było minimum dwie bramki zdobyć.

Czerwona kartka dla Radosława Pruchnika odmieniła spotkanie. Od tego momentu na boisku przeważał Lech, co udokumentował dwoma golami. Trener Szatałow żałował, że wcześniej jego drużynie nie udało się zdobyć żadnej bramki. – Do 63. minuty graliśmy poprawnie, później w dziesięciu przeciwko dobremu zespołowi naprawdę trudno się gra, zaczynają się mnożyć błędy, wynikiem tego są stracone bramki. Szkoda tych sześćdziesięciu minut kiedy mogliśmy zdobyć bramkę, ale tego nie zrobiliśmy.

Górnik mimo dobrej gry nie zdobył w Poznaniu żadnych punktów. Druga połowa była już gorsza w ich wykonaniu, czy to efekt braków kondycyjnych? Opiekun łęcznian problem widzi jednak w innym aspekcie gry. – Przespaliśmy pierwsze dziesięć minut, początek drugiej połowy także nie był idealny. Wyprowadziliśmy jednak parę dobrych akcji, więc nie uważam żeby zabrakło nam zdrowia. Brakuje skuteczności, ostatniego podania, tak jak w akcjach w drugiej połowie. Tutaj był problem.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments