fot. M. Michałowski
fot. M. Michałowski
fot. M. Michałowski

Lech Poznań nie potrafił strzelić bramki na swoim stadionie i jedynie bezbramkowo zremisował z islandzkim Stjarnan. W pierwszym meczu Kolejorz przegrał 0:1, więc dzisiejszy wynik oznacza koniec przygody z europejskimi pucharami w tym sezonie.

Lechici musieli strzelić przynajmniej jednego gola, by odrobić straty z Islandii. Tam, mimo ogromnej przewagi przez całe spotkanie przegrali po indywidualnych błędach w obronie. Trener Mariusz Rumak tym razem nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Jasmina Buricia, którego w bramce zastąpił Krzysztof Kotorowski. Ponadto na ławce usiedli będący bez formy Gergö Lovrencsics i Łukasz Teodorczyk.

Od początku lechici rzucili się do ataku, już w 1. minucie z dystansu uderzał Szymon Pawłowski, ale Ingvar Jonsson spokojnie złapał piłkę. Islandzki bramkarz był bohaterem także chwilę później, kiedy najpierw odbił główkę Tomasza Kędziory po dośrodkowaniu z rzut rożnego Muhameda Keity, a kilkanaście sekund potem w bliźniaczej sytuacji sparował strzał Marcina Kamińskiego. Poznaniacy nie zwalniali tempa i po wrzutce ze skrzydła Pawłowskiego Jonssona próbował pokonać Vojo Ubiparip, lecz jego uderzenie minęło słupek bramki Stjarnan.

Po kwadransie jednak Kolejorz stanął. Do końca pierwszej połowy właściwie nie stworzył sobie żadnej dogodnej okazji. Mnożyły się straty, niecelne podania, festiwal górnych przerzutów do nikogo. Gra na alibi, do tyłu, brak zrozumienia a przede wszystkim piłkarza zdolnego natchnąć pozostałych do walki. Islandczycy byli dobrze zorganizowani w obronie, gra Lecha to była woda na młyn dla nich. A w razie czego zawsze mieli niesamowitego Jonssona w bramce.

Po przerwie praktycznie nic się nie zmieniło w obrazie gry. Trener Rumak wpuścił na boisko Teodorczyka i Lovrencsicsa, w końcu Dawida Kownackiego i poznaniacy w końcówce grali nawet trójką napastników. Paradoksalnie to Islandczycy mieli stuprocentową sytuację na gola, po błędzie Kamińskiego i Luisa Henriqueza Heidar Aegisson stanął oko w oko z Kotorowskim, ale chyba przestraszył się swojej szansy i podał piłkę prosto w rękawice poznańskiego golkipera.

Piłkarze Kolejorza dalej uporczywie wrzucali piłki górą w okolice pola karnego Stjarnan, a każda taka próba była skutecznie blokowana przez islandzkich obrońców. Do końca spotkania Lech nie stworzył groźnej sytuacji pod bramką Jonssona i sensacyjnie, ale jednak zasłużenie odpadł z europejskich pucharów.

Ten wynik to wstyd, kompromitacja i degrengolada poznańskiego klubu. Na słowa uznania zasługują jedynie kibice, którzy niemal przez cały mecz głośno wspierali piłkarzy i wierzyli w awans. Dopiero w końcówce puściły im nerwy, czemu trudno się dziwić, wyrażając dezaprobatę dla poczynań zawodników i trenera.

Lech po raz kolejny nie potrafił sprostać słabszej, przynajmniej na papierze, drużynie i znowu nie zagra w decydującej fazie rozgrywek Ligi Europy. Misja Rumaka prawdopodobnie dobiegła końca i niedługo w Poznaniu będzie już nowy szkoleniowiec. Ale czy będzie potrafił poradzić sobie z rozbitym zespołem, upokorzonym, dostającym baty od Litwinów, Estończyków czy Islandczyków? Póki co ciężko znaleźć powody do optymizmu. Dla Kolejorza mogą nadejść chude lata…

Lech Poznań – Stjarnan 0:0 

Lech: Krzysztof Kotorowski – Tomasz Kędziora (76. Dawid Kownacki), Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez – Łukasz Trałka, Darko Jevtić – Szymon Pawłowski, Kasper Hämäläinen (54. Łukasz Teodorczyk), Muhamed Keita (59. Gergö Lovrencsics) – Vojo Ubiparip

Stjarnan: Ingvar Jonsson – Niclas Vemmelund, Daniel Laxdal, Martin Rauschenberg, Hordur Arnason – Michael Praest (74. Thorri Geir Runarsson), Atli Johannsson – Arnar Bjorgvinsson (79. Johann Laxdal), Pablo Punyed, Olafur Finsen – Rolf Toft (22. Heidar Aegisson)

Żółte kartki: Luis Henriquez, Dawid Kownacki, Darko Jevtić – Martin Rauschenberg

Widzów: 22629

Sędzia: Pavle Radovanović (Czarnogóra).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz