fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Lech Poznań bezbramkowo zremisował w Chorzowie z tamtejszym Ruchem. Kolejorz może czuć się pokrzywdzony, gdyż w pierwszej połowie zdobył prawidłowego gola, ale sędzia go nie uznał, dopatrując się spalonego. Natomiast w końcówce meczu rzutu karnego nie wykorzystał Marcin Kamiński.

W kadrze meczowej Lecha na spotkanie z Ruchem znalazło się zaledwie szesnastu piłkarzy. Ma to związek z istnym „szpitalem” w poznańskiej drużynie, niezdolni do gry z powodu urazów byli Jasmin Burić, Hubert Wołąkiewicz, Paulus Arajuuri, Kebba Ceesay, Łukasz Trałka, Muhamed Keita i Dawid Kownacki, z kolei Łukasz Teodorczyk przebywa na testach medycznych w Kijowie, przed transferem do tamtejszego Dynama. Trener Krzysztof Chrobak miał spory ból głowy jak zestawić optymalny skład na spotkanie.

Pierwszą okazję w meczu mieli poznaniacy, już w 1. minucie na bramkę Ruchu uderzał Kasper Hämäläinen, ale Krzysztof Kamiński bez problemu obronił ten strzał. Później przez kwadrans trwała istna kanonada Ruchu. Chorzowscy piłkarze co chwilę stwarzali zagrożenie w polu karnym lechitów, a Krzysztof Kotorowski musiał zwijać się jak w ukropie.

Najpierw świetnie wybronił strzał głową Grzegorza Kuświka, a po rzucie rożnym ponownie był lepszy od napastnika Ruchu. Chwilę potem próbował z dystansu Filip Starzyński, ale na posterunku był Kotorowski. Poznański bramkarz obronił również kolejne strzały Kuświka i Jakuba Kowalskiego, a główka Marka Zieńczuka była minimalnie niecelna.

Poznaniacy ocknęli się dopiero po dwudziestu minutach, ale ich odpowiedź była zabójcza. Co z tego skoro bramka, która zdobył szczupakiem Vojo Ubiparip po dośrodkowaniu Tomasza Kędziory, nie została uznana przez sędziego Pawła Raczkowskiego. Wszystko przez wskazanie pozycji spalonej poznańskiego napastnika przez liniowego. Tylko, że nie mogło być o takiej mowy, a Lech już drugi raz w tym sezonie zostaje „okradziony” z prawidłowego gola (za pierwszym razem w Gdańsku w meczu z Lechią).

Kilkadziesiąt sekund później kolejna dobra akcja lechitów, jednak piłka zaplątała się pod nogami Ubiparipa, a strzał Gergö Lovrencsicsa był niecelny.

Poznaniacy w drugiej połowie nie dali się już zaskoczyć chorzowianom i długimi momentami to oni dominowali i dyktowali warunki na murawie. Niewiele z tego jednak wynikało, Ruch był dobrze zorganizowany w obronie i pozwalał tylko na nieliczne uderzenia z dystansu.

Dopiero w ostatnim kwadransie kibice byli świadkami groźniejszych sytuacji. Najpierw na strzał z dystansu zdecydował się Szymon Pawłowski. Niestety jego uderzenie zatrzymał słupek bramki Kamińskiego. W kolejnej akcji Barry Douglas zamieszał w obronie Ruchu, by ostatecznie podać do Hämäläinena przed pole karne. Strzał Fina chorzowski bramkarz zdołał przenieść nad poprzeczką.

Lechici nie rezygnowali z ataków i wydawało się, że szczęście jednak jest po stronie Kolejorza. W 86. minucie sfaulowany w polu karnym został Ubiparip i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł Marcin Kamiński, jednak jego lekki i sygnalizowany strzał obronił bramkarz Ruchu. To była ostatnia dobra okazja w tym meczu i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Poznaniacy mimo kadrowych problemów i fatalnego początku mogli ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Jednak na przeszkodzie stanął w pierwszej połowie sędzia, a w końcówce spotkania Lech nie wykorzystał wymarzonej okazji, jaką jest rzut karny. Dziwi decyzja o powierzeniu piłki Kamińskiemu, który jeszcze nigdy w oficjalnym występie nie strzelał „jedenastki”, a teraz zastępował w tej roli etatowego egzekutora Wołąkiewicza.

Piłkarze Kolejorza w miarę upływu czasu kontrolowali wydarzenia na boisku, ale nie ponownie nie potrafili przekuć swoich umiejętności na korzystny rezultat. Jednak trzeba dodać, że gdyby Ruch po pierwszym kwadransie prowadził dwoma lub trzema bramkami to byłby to jak najbardziej sprawiedliwy wynik, gdyż wtedy zawodnicy Lecha na boisku po prostu nie istnieli.

Martwią również pogłoski o kolejnych możliwych kontuzjach, tym razem Darko Jevticia i Barry’ego Douglasa. Wobec już i tak opłakanej sytuacji kadrowej najbliższa przerwa na mecze reprezentacji może okazać się zbawienna. Wcześniej jednak jest jeszcze mecze z Cracovią Kraków za tydzień.

 

Ruch Chorzów – Lech Poznań 0:0

W 87. minucie Marcin Kamiński nie wykorzystał rzutu karnego (obronił Krzysztof Kamiński).

Ruch: Krzysztof Kamiński – Marcin Kuś, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Daniel Dziwniel (46. Roland Gigołajew) – Łukasz Surma, Bartłomiej Babiarz – Jakub Kowalski (78. Sebastian Janik), Filip Starzyński, Marek Zieńczuk – Grzegorz Kuświk (63. Michał Efir)

Lech: Krzysztof Kotorowski – Tomasz Kędziora, Maciej Wilusz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez – Karol Linetty, Darko Jevtić (46. Barry Douglas) – Gergö Lovrencsics, Kasper Hämäläinen, Szymon Pawłowski – Vojo Ubiparip

Żółte kartki: Marcin Malinowski, Bartłomiej Babiarz, Piotr Stawarczyk – Darko Jevtić, Tomasz Kędziora, Barry Douglas

Widzów: 7500

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments