Lech Poznań w niedzielę miał się zrehabilitować za  wstydliwą porażkę w Bielsku-Białej. Nie zrobił tego. Znowu był gorszy od przeciwnika, tym razem przegrał z Jagiellonią Białystok 0:2 na własnym boisku.

Trener Jan Urban ciągle poszukuje optymalnego zestawienia linii defensywy. W meczu z Jagiellonią po raz pierwszy na wiosnę dał szansę występu Kebbie Ceesayowi i Dariuszowi Dudce. Do składu wrócił także Marcin Kamiński, podobnie jak zawieszeni tydzień temu Łukasz Trałka i Karol Linetty. Poza kadrą meczową, co było pewnym zaskoczeniem, znaleźli się Tomasz Kędziora i Paulus Arajuuri.

Od początku spotkania Lech miał przewagę na boisku, ale to białostoczanie mieli pierwsi wyśmienitą okazję do strzelenia gola. Strata w środku pola poznaniaków zaowocowała kontrą gości, Konstantin Vassiljev podał na wolne pole do Fedora Cernycha, który wychodził sam na sam z Jasminem Buriciem. Bośniak jednak nie dał się pokonać i wybił piłkę na rzut rożny.

Gospodarze odpowiedzieli chwilę później. Najpierw szansę miał Dawid Kownacki, który główkował ponad poprzeczką po dośrodkowaniu Ceesaya. Jeszcze lepszą okazję zmarnował Szymon Pawłowski. W pole karne wrzucił futbolówkę Sisi, ta sprawiła sporo kłopotów Bartłomiejowi Drągowskiemu, który wybił ją pod nogi skrzydłowego Lecha. Ten jednak zamiast trafić do pustej bramki skiksował.

W późniejszych minutach oba zespoły atakowały na przemian, jednak niewiele z tego wynikało, bo piłkarze „popisywali się” niedokładnymi zagraniami i niecelnymi podaniami. Pierwsi z tego impasu wyszli goście i od razu objęli prowadzenie.

W 26. minucie po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym strzelał Łukasz Burliga, piłkę jednak niemal z linii bramkowej wybił Linetty. Żaden z jego kolegów jednak nie zażegnał niebezpieczeństwa, chociażby Kamiński „krył powietrze” i patrzył na innych, z czego skorzystał Igors Tarasovs. Obrońca z Białegostoku przeskoczył Łukasza Trałkę i głową skierował futbolówkę do siatki. Fatalne zachowanie w defensywie.

Lechici po stracie gola próbowali od razu odpowiedzieć gościom. Jednak tego dnia mieli kompletnie rozregulowane celowniki. Dwa razy z dystansu próbował Linetty, jednak w obu przypadkach niecelnie. Po akcji Pawłowskiego, który zwodem oszukał Rafała Grzyba i uderzył, piłka również poleciała obok słupka.

Goście atakowali rzadziej, za to skuteczniej. W 39. minucie w polu karnym starli się Burliga z Linettym. Wydawało się, że obaj zawodnicy walczyli bark w bark, a obrońca gości padł „z głodu”. Sędzia Mariusz Złotek jednak dopatrzył się faulu i podyktował rzut karny. Decyzja była mocno kontrowersyjna. Zaś po chwili sytuacja poznaniaków stała się jeszcze gorsza, bo Piotr Tomasik zmylił Buricia i pokonał go z jedenastu metrów.

Do przerwy wynik się nie zmienił, a na drugą połowę nie wyszedł już Ceesay, zmienił go debiutujący w Ekstraklasie Kamil Jóźwiak. Lechici przeszli na grę trójką w obronie czyli ustawienie, które nie zdało egzaminu w meczu z Podbeskidziem. Kolejorz i trener Urban nie mieli jednak już nic do stracenia.

Gospodarze znowu mieli przewagę na boisku, ale ponownie nic z tego nie wynikało. Goście umiejętnie się bronili i nie pozwalali na wiele atakującym Lecha. W 66. minucie co prawda Kownacki umieścił piłkę w siatce, lecz chwilę wcześniej pomagał sobie ręką w opanowaniu futbolówki, co zauważył sędzia.

Sporo problemów defensywie Jagiellonii sprawiał Jóźwiak, który nie bał się indywidualnych pojedynków ani dryblingów, „szarpał” na skrzydle dynamicznymi rajdami. Jednak 17-latkowi brakowało jeszcze zrozumienia z kolegami.

Poznaniacy mimo przewagi, zmian w składzie i coraz bardziej ofensywnego ustawienia nie byli w stanie sforsować białostockiego muru. Dość powiedzieć, że pierwszy (!) celny strzał na bramkę rywala oddali w 90. minucie. Darko Jevtić uderzył z dystansu, ale jego strzał sparował Drągowski.

Jeśli drużyna przez cały mecz nie umie trafić w bramkę przeciwnika, a sama nie stanowi monolitu w obronie, to wynik nie może być inny niż porażka. Trener Urban ponownie zamieszał w obronie i znowu te zmiany nie przyniosły niczego dobrego. Piłkarze Kolejorza zapomnieli jak się skutecznie gra w defensywie, a całą amunicję chyba zużyli w meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza.

>>> Tabela i terminarz Ekstraklasy

W środę zagrają w Zabrzu z ostatnim w tabeli Górnikiem. Zważywszy na formę zespołu i fakt, że ostatni wyjazd, wtedy także do czerwonej latarni, zakończył się kompromitacją jest się czego obawiać…

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Tarasovs (26. – głową), 0:2 Tomasik (40. – karny)

Lech: Jasmin Burić – Kebba Ceesay (46. Kamil Jóźwiak), Marcin Kamiński, Dariusz Dudka, Tamas Kadar – Łukasz Trałka (73. Darko Jevtić), Abdul Aziz Tetteh – Sisi, Karol Linetty, Szymon Pawłowski – Dawid Kownacki (78. Gergö Lovrencsics)

Jagiellonia: Bartłomiej Drągowski – Łukasz Burliga, Sebastian Madera, Igors Tarasovs, Piotr Tomasik – Rafał Grzyb, Jacek Góralski – Fedor Cernych, Konstantin Vassiljev (90. Dawid Szymonowicz), Przemysław Frankowski (79. Alvarinho) – Piotr Grzelczak (67. Karol Świderski)

Żółte kartki: Tamas Kadar, Karol Linetty – Igors Tarasovs, Bartłomiej Drągowski, Karol Świderski, Łukasz Burliga

Widzów: 14366

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz