Lech Poznań przegrywa drugi raz z rzędu na swoim boisku. Tym razem lepsza okazała się Jagiellonia Białystok, która wygrała 2:0. Obie bramki dla gości zdobył Konstantin Vassiljev. Kolejorz po trzech meczach ma na koncie jeden punkt i nie strzelił jeszcze żadnego gola.

Trener Jan Urban tym razem zdecydował się nie tylko na zmiany w składzie, ale też korektę taktyki. Lech zaczął w ustawieniu 4-2-3-1, tak jak grał w zeszłym sezonie. Od pierwszej minuty szansę dostali Maciej Gajos i Maciej Makuszewski, zaś Dariusz Formella i Nicki Bille Nielsen zajęli miejsce na ławce rezerwowych.

Pierwszy kwadrans nie obfitował w wiele emocji, optyczną przewagę na boisku miał Lech, lecz niewiele z niej wynikało. Poznaniacy próbowali zaskakiwać defensywę Jagiellonii głównie strzałami z dystansu, ale próby Marcina Robaka, Łukasza Trałki czy Roberta Gumnego pozostawiały wiele do życzenia.

Jeszcze mniej działo się pod drugą bramką. Dopiero w 21. minucie Jasmin Burić musiał się nieco wykazać przy strzale Przemysława Frankowskiego, ale pewnie złapał piłkę.

Później na boisku więcej było fauli i złośliwości niż groźnych akcji. Efektem tego żółte kartki dla Abdula Aziza Tetteha i Fedora Cernycha. Impas przełamało dopiero uderzenie Konstantina Vassiljeva. Futbolówka jednak nieznacznie minęła słupek. I to właściwie tyle ciekawego, co działo się w słabej pierwszej połowie.

Druga część gry rozpoczęła się od akcji Lecha, po której „centrostrzał” ze skrzydła Tomasz Kędziory nad poprzeczkę musiał wybijać Marian Kelemen. Po chwili w pole karne zagrywał Radosław Majewski, ale obrońca Jagiellonii skutecznie interweniował i uprzedził Robaka wybijając piłkę na rzut rożny.

W 54. minucie błysnął Gumny, który zwiódł w polu karnym defensora gości i płasko podał wzdłuż bramki, ale żaden z jego trzech kolegów nie zdążył zamknąć tej akcji. Jagiellonia przetrwała moment naporu gospodarzy, by po godzinie gry boleśnie ukłuć.

Vassiljev miał sporo miejsca i czasu, by celnie uderzyć z dystansu. Piłka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od słupka. Pytanie co w tej sytuacji robili dwaj defensywni pomocnicy Kolejorza Trałka i Tetteh? Również Burić mógł reagować szybciej przy tym uderzeniu.

Lechici mieli okazję do wyrównania w 69. minucie. Świetny przerzut Majewskiego w pole karne do Kędziory, obrońca dwukrotnie mocno strzelił, ale w obu przypadkach Kelemen odbijał piłkę.

Chwilę później Lasse Nielsen zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia podyktował rzut karny dla białostoczan. Pewnym egzekutorem okazał się Vassiljev i zapisał na swoim koncie drugą bramkę w meczu.

Ten gol był jak cios obuchem w głowę dla poznaniaków, przez dłuższą chwilę nie mogli się otrząsnąć. Bramce Jagiellonii zagrozili dopiero w 80. minucie, kiedy Tamas Kadar zgrywał do Bille, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. Duńczyk jednak trafił w interweniującego Kelemena.

Jagiellonia mogła jeszcze podwyższyć swoje prowadzenie, ale w dobrej sytuacji Frankowski trafił w słupek. Do końca spotkania wynik już się nie zmienił i ponownie to goście wywożą trzy punkty z Poznania.

Po trzech meczach Lotto Ekstraklasy Lech ma na koncie zaledwie jeden punkt i nie zdobył jeszcze żadnej bramki (!).

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Vassiljev (61.), 0:2 Vassiljev (72. – karny)

Lech: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora, Maciej Wilusz, Lasse Nielsen, Robert Gumny (64. Tamas Kadar) – Łukasz Trałka (75. Nicki Bille Nielsen), Abdul Aziz Tetteh – Maciej Makuszewski (62. Dariusz Formella), Radosław Majewski, Maciej Gajos – Marcin Robak

Jagiellonia: Marian Kelemen – Łukasz Burliga, Ivan Runje (42. Marek Wasiluk), Guti, Piotr Tomasik – Rafał Grzyb, Taras Romańczuk – Przemysław Frankowski (89. Karol Świderski), Konstatin Vassiljev, Fedor Cernych – Maciej Górski (56. Karol Mackiewicz)

Żółte kartki: Abdul Aziz Tetteh, Lasse Nielsen – Fedor Cernych

Widzów: 10396

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz