W meczu 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań wygrał na wyjeździe z Piastem Gliwice 3:0. Było to już dziewiąte z rzędu (!) zwycięstwo Kolejorza na obcym terenie, a jedenaste w sezonie. Poznaniacy zmniejszyli przewagę liderującej Legii Warszawa do czterech punktów, jednocześnie powiększając dystans nad trzecim Śląskiem Wrocław do dziewięciu oczek.

Spotkanie Lecha z Piastem było dość nieoczekiwanie meczem drużyn z górnej połowy tabeli, poznaniacy od dłuższego czasu są wiceliderami, gliwiczanie zajmowali piąte miejsce w tabeli. W przypadku wygranej gospodarze mogli wskoczyć na pudło, goście musieli wygrać, by dalej realnie myśleć o mistrzostwie Polski.

W porównaniu z ostatnim meczem w zespole Lecha nastąpiły dwie zmiany. Za kontuzjowanego Karola Linetty’ego zagrał, będący już w pełni sił, Kasper Hamalainen, natomiast Bartosz Ślusarski zastąpił na szpicy Łukasza Teodorczyka.

Początek spotkania należał do poznaniaków, jednak w ich akcjach brakowało dobrego ostatniego podania, lub jak w przypadku Aleksandara Toneva, strzały lądowały daleko od bramki. Piast natomiast nie mógł się przedrzeć przez szeregi obronne Lecha, piłkarze Kolejorza umiejętnie stosowali pressing i odbierali piłkę przeciwnikowi. Pierwszą dogodną sytuację dla gości w 17. minucie zmarnował Tonev. Po świetnej akcji Kaspara Hamalainena Bułgar znalazł się sam na sam z Dariuszem Trelą, uderzył bardzo mocno, ale jedynie w poprzeczkę. Kolejna groźna sytuacja pod polem karnym gospodarzy zakończyła się już golem. Lechici rozgrywali piłkę, która ostatecznie trafiła do Gergo Lovrencsicsa. Węgier po krótkim zwodzie zdecydował się na uderzenie, które znalazło drogę do siatki, obok bezradnego bramkarza Piasta. Fantastyczny gol. Do końca pierwszej połowy zabrakło już podbramkowych sytuacji.

Pierwsze 45 minut należało do lechitów, którzy kontrolowali mecz, Piast nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką Jasmina Buricia. Aktywny był Tonev, przebłyski dobrej gry mieli Hamalainen i Lovrencsics, dobrze do akcji ofensywnych podłączał się Kebba Ceesay. Kolejorz wyciągnął wnioski z ostatniego meczu i tym razem grał bardzo pewnie w defensywie, wyróźniał się zwłaszcza krytykowany po ostatnim spotkaniu Hubert Wołąkiewicz.

Druga połowa rozpoczęła się od ataku Piasta. Jednak po rzucie rożnym do odbitej po strzale Tomasza Podgórskiego piłki dopadł Tonev. Niewiele się namyślając popędził na bramkę Treli, by sprzed pola karnego uderzyć na bramkę. Piłka nabrała dziwnej rotacji, ale błąd popełnił również golkiper gospodarzy, który wyszedł za daleko. Szybkość i spryt Toneva pozwoliły w tej kontrze powiększyć przewagę gości. Jeśli to był cios dla gospodarzy, to chwilę później już byli znokautowani. Hamalainen na skrzydle ograł obrońcę Piasta, po czym doskonale w tempo podał do Rafała Murawskiego. Ten strzelił idealnie po długim rogu i lechici prowadzili już różnicą trzech bramek. Jednak nadal grali ofensywnie i stwarzali sobie kolejne sytuacje podbramkowe.

W 54. minucie Ślusarski minimalnie chybił strzelając sprzed pola karnego, za chwilę Hamalainen niewiele się pomylił uderzając piłkę nad poprzeczką. W 62. minucie świetną akcję tej dwójki zatrzymał Trela. 10 minut później dobrej wrzutki Ceesaya nie wykorzystał Hamalainen, który głową posłał futbolówkę nad bramką. Gliwiczanie dopiero w 79. minucie stworzyli groźną sytuację w polu karnym gości, ale najpierw dobrze interweniowała obrona Lecha, a po rzucie rożnym strzał Artisa Lazdinsa otarł się o słupek bramki Buricia. W 88. minucie próbował jeszcze z rzutu wolnego Podgórski, ale pewnie interweniował golkiper Kolejorza. Chwilę później sędzia zakończył mecz, w którym Lech pewnie pokonał Piasta.

W drugiej połowie poznaniacy zagrali jeszcze lepiej niż przed przerwą. Praktycznie od razu wyprowadzili dwa zabójcze ciosy i zakończyli mecz. Cieszyć może to, że po zdobyciu trzeciej bramki lechici dążyli do strzelania kolejnych goli. Tym razem nie popełnili błędów drugiej połowy ze spotkania z Lechią Gdańsk, w pełni kontrolując mecz do samego końca, wzajemnie się asekurowali i przerywali akcje rywala w odpowiednim momencie. Skuteczność również była po stronie Lecha, na 4 celne strzały aż 3 znalazły się w bramce gospodarzy. Jedyną rysą na tym niemal perfekcyjnym meczu jest niepotrzebna żółta kartka Toneva, która eliminuje go z następnego spotkania, w niedzielę z Zagłębiem Lubin.

W tym meczu wyróżnili się Tonev, znowu nakręcający ofensywę Lecha, Hamalainen, zwłaszcza w drugiej połowie się rozegrał i w sumie zaliczył dwie asysty. Dobrze zagrali też dwaj stoperzy Marcin Kamiński i Wołąkiewicz, który zrehabilitował się za błędy sprzed tygodnia. Kolejny słaby mecz zaliczył Luis Henriquez, rzadko widoczny w ofensywie, do tego miał sporo niedokładnych podań. Ślusarski nie wykorzystał szansy od trenera Mariusza Rumaka i zagrał słabo, marnując dwie dobre okazje. Nic nie wniósł swoim wejściem na boisko Mateusz Możdżeń, co może martwić w obliczu absencji Toneva w następnym meczu.

Lech wytrzymał presję, gładko wygrał z Piastem, przez większość meczu prezentując dobrą grę, skuteczną zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Świetna wyjazdowa passa trwa nadal, a kibice mogą z nadzieją czekać na niedzielny mecz z Zagłębiem przy Bułgarskiej.

Piast Gliwice – Lech Poznań 0:3 (0:1)

Bramki: 0:1 Lovrencsics (30.), 0:2 Tonew (48.), 0:3 Murawski (50.)

Piast: Dariusz Trela – Damian Zbozień, Adrian Klepczyński, Jan Polak, Paweł Oleksy – Artis Lazdins, Rudolf Urban (66. Radosław Murawski) – Pavol Cicman, Mariusz Zganiacz (46. Ruben Jurado), Tomasz Podgórski – Tomas Docekal (66. Marcin Robak)

Lech: Jasmin Burić – Kebba Ceesay, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez – Łukasz Trałka, Rafał Murawski – Gergo Lovrencsics (63. Mateusz Możdżeń), Kasper Hamalainen, Aleksandar Tonew (85. Vojo Ubiparip) – Bartosz Ślusarski (74. Łukasz Teodorczyk)

Żółte kartki: Aleksandar Tonew, Łukasz Teodorczyk

Widzów: 8192 (w tym 1000 kiboli Kolejorza)

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

źródło zdjęcia: T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz