Dawid Kownacki (Lech Poznań) - fot. Irek Pindral

Lech Poznań po świetnej pierwszej połowie, kiedy w nieco ponad kwadrans strzelił trzy gole, pokonał Śląsk Wrocław 3:0. Bardzo dobry mecz rozegrał Szymon Pawłowski, który zdobył dwie bramki i asystował przy trafienia Dawida Kownackiego.

Do pierwszego składu Kolejorza po kartkowej pauzie wrócił Paulus Arajuuri zastępując Tamasa Kadara. W pierwszej jedenastce pojawił się także Dawid Kownacki w miejsce Darko Jevticia.

Pierwszą okazję na strzelenie gola w spotkaniu mieli goście z Wrocławia. Piłkę w środku pola stracił Karol Linetty, Mateusz Machaj wypatrzył wbiegającego w pole karne Flavio Paixao i zagrał do niego. Portugalczyk próbował podcinką pokonać Jasmina Buricia, ale Bośniak w porę wyciągnął rękę i odbił ten strzał.

Lechici otrzymali ostrzeżenie i zaczęli atakować. W 12. minucie gospodarze odzyskali piłkę w środku pola, Pawłowski zacentrował w pole karne, a obrońców oraz bramkarza Śląska uprzedził Kownacki i głową skierował futbolówkę do siatki.

Kolejorz nie poprzestał tym razem na jednym golu. Już pięć minut później kolejna dobra akcja, po której Sadajew idealnie w tempo zagrał prostopadle do wbiegającego w pole karne Pawłowskiego. Skrzydłowy Lecha bez namysłu uderzył i pokonał Mariusza Pawełka.

Oszołomieni wrocławianie nadal zostawiali za dużo miejsca na boisku poznaniakom i popełniali mnóstwo błędów. Po jednym z nich Tom Hateley podał na czystą pozycję do… Pawłowskiego, a ten cudownym lobem nie dał żadnych szans Pawełkowi.

Kolejorz miał jeszcze jedną okazję w pierwszej połowie, kiedy po podaniu Kaspra Hämäläinena dużo miejsca w polu karnym gości miał Sadajew, ale strzelił obok słupka. Śląsk poza początkiem tej części gry praktycznie nie istniał na murawie.

Druga połowa była już zdecydowanie gorsza. Gospodarze przy tak wysokim prowadzeniu wyraźnie oszczędzali siły na kolejne mecze, goście z kolei nie chcieli wyjeżdżać z Poznania z workiem goli. Mieli nawet okazję w 62. minucie, kiedy potężnie z dystansu uderzył Dudu Paraiba, ale Burić odbił strzał na rzut rożny. Po chwili Flavio Paixao zdobył nawet bramkę, lecz wcześniej był spalony.

Lechici zaatakowali w ostatnim kwadransie, gdy na boisku pojawił się Darko Jevtić. Szwajcar dwukrotnie obsługiwał świetnymi podaniami innego rezerwowego Dariusza Formellę, jednak młody skrzydłowy przegrywał pojedynki sam na sam z Pawełkiem.

Kolejorz pewnie pokonał Śląsk po świetnej pierwszej połowie i kwadransie, który wstrząsnął wrocławianami. Zwycięstwo pozwoli zachować pierwsze miejsce w tabeli do następnej kolejki. A w niej lechitów czeka wyjazdowy pojedynek z Lechią w Gdańsku.

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 3:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Kownacki (12. – głową) 2:0 Pawłowski (17.) 3:0 Pawłowski (28.)

Lech: Jasmin Burić – Tomasz Kędziora (82. Luis Henriquez), Marcin Kamiński, Paulus Arajuuri, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Karol Linetty – Dawid Kownacki (66. Dariusz Formella), Kasper Hämäläinen (74. Darko Jevtić), Szymon Pawłowski – Zaur Sadajew

Śląsk: Mariusz Pawełek – Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Dudu Paraiba – Tom Hateley – Flavio Paixao, Mateusz Machaj (46. Peter Grajciar), Robert Pich (84. Konrad Kaczmarek) – Miloš Lacny (46. Karol Angielski), Marco Paixao

Żółte kartki: –

Widzów: 15377

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz