Lech Poznań w ubiegły piątek podczas losowania Ligi Europy poznał swoich rywali. Kolejorz w grupie I zmierzy się ze szwajcarskim FC Basel, włoską Fiorentiną i portugalskim Belenenses. O ile pierwszy zespół jest doskonale znany kibicom, to dwa pozostałe wymagają przybliżenia.

Basel szeroko opisywaliśmy przy okazji losowania kwalifikacji Ligi Mistrzów. Po wyeliminowaniu Lecha Szwajcarzy walczyli o awans do fazy grupowej tych rozgrywek z izraelskim Maccabi Tel Awiw i niespodziewanie nie awansowali. W obydwu spotkaniach padły remisy (2:2, 1:1) i decydowały bramki zdobyte na wyjeździe. Tych więcej miało na koncie Maccabi, a prawdziwym katem Szwajcarów był Eran Zahavi, strzelec wszystkich goli dla piłkarzy z Tel Awiwu w dwumeczu. Basel jako przegrany w IV rundzie eliminacji w ramach pocieszenia miał zapewniony start w fazie grupowej Ligi Europy. Los ponownie skojarzył Szwajcarów z Lechem. Będzie więc okazja do rewanżu dla poznaniaków.

Dużo lepiej wiedzie się podopiecznym Ursa Fischera w szwajcarskiej lidze. Z kompletem, siedmiu, zwycięstw pewnie prowadzą w tabeli. W ostatniej kolejce pokonali u siebie FC Zurych 3:1. Bramki dla mistrza Szwajcarii zdobyli Michael Lang, Shkelzen Gashi i Marc Janko.

O transferach Basel również pisaliśmy wcześniej, teraz można tylko dodać, że z zespołu, jeszcze w trakcie dwumeczu z Lechem, odszedł Peruwiańczyk Derlis Gonzalez, który za ponad dziewięć milionów euro trafił do Dynama Kijów. W jego miejsce Szwajcarzy sprowadzili holenderskiego skrzydłowego Jeana-Paula Boëtiusa z Feyenoordu Rotterdam.

[divider]

Kolejnym rywalem lechitów będzie AC Fiorentina. W zeszłym sezonie zajęła w Serie A czwarte miejsce i miała zapewniony udział w fazie grupowej Ligi Europy. Włoski klub dwukrotnie był najlepszy w Italii, ale miało to miejsce dawno, w sezonie 1955/56 i 1968/69. Ponadto sześciokrotnie popularna „Viola” zdobywała krajowy puchar.

W ubiegłorocznych rozgrywkach Ligi Europy Fiorentina dotarła aż do półfinału, w którym musiała w dwumeczu uznać wyższość późniejszego triumfatora, Sevilli. W swojej historii Włosi raz zdobyli międzynarodowe trofeum, w sezonie 1960/61 byli najlepsi w istniejącym wtedy Pucharze Zdobywców Pucharów. Aż trzykrotnie „Viola” grała jeszcze w finałach europejskich pucharów (Puchar Mistrzów, UEFA i Zdobywców Pucharów), ale nie udało się zwyciężyć w żadnym z nich.

W zeszłym sezonie najlepszymi strzelcami zespołu byli Josip Ilicić i Mario Gomez. Niemca w zespole z Florencji już nie ma, został wypożyczony do Besiktasu Stambuł. W drużynie zresztą w letnim okienku transferowym doszło do sporych roszad na czele ze zmianą trenera. Nowym szkoleniowcem Fiorentiny w czerwcu został Paulo Sousa. Portugalczyk trafił do niej z… FC Basel, a więc będzie miał okazje zmierzyć się ze swoim byłym klubem.

Z zespołu odeszło też kilku piłkarzy, którzy w poprzednich sezonach stanowili o sile. Bramkarz Neto przeniósł się do Juventusu Turyn, obrońca Stefan Savić do Atletico Madryt, przebudowana została także linia pomocy. Joaquin wrócił do ojczyzny i udał się tam razem z Juanem Vargasem (Betis), Alberto Aquilani wybrał Portugalię (Sporting Lizbona), Mohamed Salah po wypożyczeniu wrócił do Chelsea, a Alessandro Diamanti wyjechał do chińskiego Guangzhou Evergrande.

Fiorentina jednak nie tylko się osłabiała, ale też pozyskiwała zawodników. Najnowszym nabytkiem, który na pewno zainteresował polskich kibiców, jest Jakub Błaszczykowski. Pomocnik trafił do Włoch na zasadzie wypożyczenia z Borussi Dortmund w ostatnim dniu okienka transferowego. A wcześniej Włosi pozyskali Mario Suareza z Atletico, Nikolę Kalinicia z Dnipro Dnipropietrowsk, Gilberto z Botafogo, Davide Astoriego z Cagliari czy Joana Verdu z Baniyas. Ponadto w kadrze jest kilka znanych nazwisk, wymienić można chociażby Milana Badelja, Borję Valero, Giuseppe Rossiego czy Khoumę Babacara.

Fiorentina swoje mecze rozgrywa na stadionie Artemio Franchi, mogącym pomieścić ponad 47 tysięcy widzów. Jednak na inaugurację Serie A pojawiło się ich 34 tysiące, a gospodarze pokonali AC Milan 2:0. „Viola” zdobyła obie bramki po stałych fragmentach gry, najpierw rzut wolny wykorzystał Marcos Alonso, a później z karnego trafił Ilicić.

Dużo gorzej poszło piłkarzom z Florencji w ubiegły weekend, kiedy na wyjeździe przegrali z Torino 1:3. Co prawda Fiorentina długo prowadziła po golu Alonso, ale w drugiej połowie w ciągu dziewięciu minut dała sobie wbić trzy bramki.

[divider]

Ostatnim z rywali Lecha jest Belenenses Lizbona. W ostatnim sezonie w lidze portugalskiej zajęło szóste miejsce, ostatnie dające prawo udziału w eliminacjach do Ligi Europy. Raz w historii klub zdobył mistrzostwo, ale było to bardzo dawno temu, w sezonie 1945/46. Ponadto trzykrotnie zdobywał krajowy puchar.

Piłkarze Belenenses w III rundzie kwalifikacji zmierzyli się ze szwedzkim IFK Goeteborg, które awansowało kosztem Śląska Wrocław. W Lizbonie gospodarze wygrali 2:1, po dwóch golach Carlosa Martinsa, w rewanżu padł bezbramkowy remis. W IV rundzie los skojarzył Portugalczyków z Austriakami z Altach. W pierwszym spotkaniu na wyjeździe wygrało Belenenses po golu Tiago Caeiro, u siebie zremisowało 0:0 i awansowało do fazy grupowej Ligi Europy, w których zadebiutują na tym etapie.

Najlepszym strzelcem w poprzednim sezonie był Deyverson, którego już nie ma w klubie, został sprzedany do hiszpańskiego Levante. Latem w Belenenses doszło również do małej rewolucji kadrowej. Nowym trenerem został Ricardo Sa Pinto, którego dobrze zna Maciej Skorża. Obaj szkoleniowcy mierzyli się ze sobą w dwumeczu Legii Warszawa ze Sportingiem Lizbona w Lidze Europy, gdy prowadzili te zespoły. Wtedy lepszy był Portugalczyk.

Klub z Lizbony swój skład opiera głównie na piłkarzach z ojczyzny, wypożyczanych lub niechcianych w innych drużynach. Latem poza wspomnianym Deyversonem nikt nie został sprzedany, ale mnóstwo piłkarzy odeszło ogrywać się do innych zespołów albo wróciło do macierzystych klubów, jak choćby Rui Fonte (Benfica B) czy Pele (Milan).

Klub kontynuował także swoją politykę wypożyczeń przed tym sezonem i na tej zasadzie przybyło kilku zawodników. Udało się także pozyskać doświadczonego obrońcę Tonela oraz dwóch napastników Kucę z Karabuksporu i Luisa Leala z APOEL-u Nikozja. Ponadto w kadrze jest dwóch zawodników, którzy w przeszłości grali w lepszych klubach w Europie – Goncalo Brandao i Carlos Martins. Ten drugi w latach 2010-11 odgrywał nawet znaczącą rolę w reprezentacji Portugalii.

Belenenses swoje mecze rozgrywa na stadionie Estadio de Restelo, mogącym pomieścić ponad dwanaście tysięcy widzów, jednak zwykle nie pojawia się ich tam więcej niż trzy. W Portugalii rozegrano do tej pory trzy ligowe kolejki. Lizbończycy w każdej z nich dzielili się punktami z rywalami. Na inaugurację u siebie zremisowali 3:3 z Rio Ave. Gole dla Belenenses strzelili Brandao, Ruben Pinto i Martins. W kolejnym spotkaniu, tym razem na wyjeździe z Vitorią Guimaraes padł wynik 1:1, a bramkę zdobył Sturgeon. Ostatni mecz podopieczni Sa Pinto rozegrali w poniedziałek 31 sierpnia. W Lizbonie w starciu z Maritimo ponownie padł remis 1:1, a na listę strzelców dla gospodarzy wpisał się Miguel Rosa.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz