Barbara Skowronek (JTC MUKS Poznań) - fot. Irek Pindral
Barbara Skowronek (JTC MUKS Poznań) - fot. Irek Pindral
Barbara Skowronek (JTC MUKS Poznań) – fot. Irek Pindral

– Dla mnie ten sukces jest czymś wyjątkowym, ponieważ mimo tego, iż kilka razy byłam w drużynie, która wywalczyła awans, dopiero teraz zakończyłam taki sezon na pierwszym miejscu – mówi Barbara Skowronek, kapitan JTC MUKS Poznań, w rozmowie z EchoSportu.pl.

Przed rozpoczęciem sezonu niemal wszyscy oczekiwali od was samych zwycięstw, ale w pierwszym etapie rozgrywek niespodziewanie przegrałyście kilka spotkań. Można było odnieść wrażenie, że w drużynie pojawiło się lekkie zdenerwowanie tą sytuacją. Co było przyczyną słabszej pierwszej rundy?

Barbara Skowronek (JTC MUKS Poznań): Przed sezonem zrobiło się głośno o naszej drużynie.  Zaangażowanie prezesa Jacka Trzeciaka z firmą JTC oraz silny skład personalny zespołu spowodował, że wszyscy postawili nam wysoką poprzeczkę. Niestety na początku kilka razy zawiodłyśmy. Według mnie było to spowodowane głównie tym, iż zespół ten został stworzony na nowo, i w tych kilku momentach zabrakło nam zgrania, które pojawiło się w decydującej fazie rozgrywek.

Drugi etap rozgrywek zakończyłyście już bez ani jednej porażki. Piętnaście zwycięstw z rzędu dało wam pewną wygraną w I lidze oraz złote medale. Skąd ta zmiana z niepewnej drużyny w maszynę do wygrywania?

Po połączeniu z grupą północną zajmowałyśmy siódme miejsce, co nie było zbyt korzystnym miejscem dla zespołu, który chce liczyć się w walce o ekstraklasę. Wiedziałyśmy, że możemy już liczyć tylko na siebie, i nie możemy przegrać żadnego meczu. Myślę, że było to dodatkową mobilizacją do lepszej gry. Niewątpliwie jednak zespołowość, jaką zyskiwałyśmy z każdym meczem oraz „długa ławka” miały decydujący wpływ na efekt końcowy sezonu.

Po ostatnim meczu sezonu na twoich policzkach pojawiły się łzy. Co oznacza dla ciebie ten sukces?

Nasz awans przypieczętowałyśmy już wcześniej, więc można by się dziwić, dlaczego po takim meczu pojawiają się łzy. W tym dniu, po ostatnim gwizdku skumulowało się we mnie wiele myśli i emocji. Z jednej strony ogromne szczęście z uzyskania pierwszego miejsca oraz towarzysząca temu szczęściu myśl, ile wysiłku musiałyśmy włożyć w ten sukces. Przecież w pewnym momencie byłyśmy blisko dna, przegrywając tyle meczów w pierwszej rundzie. Jednak podniosłyśmy się i wielką wolą walki poszłyśmy naprzód. Z drugiej zaś strony myśl, że to już koniec. Koniec sezonu, gdzie razem stworzyłyśmy coś wielkiego i zapewne w tym składzie się już nie spotkamy. Dla mnie ten sukces jest czymś wyjątkowym, ponieważ mimo tego, iż kilka razy byłam w drużynie, która wywalczyła awans, dopiero teraz zakończyłam taki sezon na pierwszym miejscu.

Ponownie mogliśmy emocjonować się derbami Poznania. MUKS cię wychował i grasz w tym klubie przez większość swojej kariery, ale przez dwa lata reprezentowałaś też AZS. Jak ty podchodzisz do tej rywalizacji?

Myślę, że jest to taka sama rywalizacja jak w każdym innym meczu czy sporcie. To oczywiste, że na parkiecie nie ma koleżanek i rywalizujemy ze sobą. Każdy walczy o zwycięstwo dla swojej drużyny. Co jednak nie przeszkadza nam w utrzymywaniu bardzo dobrych kontaktów poza boiskiem. Bardzo dobrze wspominam sezony rozegrane w obu klubach.

Barbara Skowronek (JTC MUKS Poznań) - fot. Irek Pindral
Barbara Skowronek jako środkowa w każdym meczu przedzierać się przez las rąk – fot. Irek Pindral

Szkoleniowcy obu drużyn, Iwona Jabłońska i Ryszard Barański zawsze z szacunkiem wypowiadają się o przeciwnych drużynach. Zawodniczki również znają się doskonale i nigdy nie mówią źle na swój temat. Trzymałaś w tym sezonie kciuki, abyście się nie spotkały w półfinale?

Myślę, że byłam jedną z niewielu osób, które nie chciały tego meczu. Jednak stało się tak a nie inaczej i trzeba było te spotkania rozegrać.

Czy spodziewałaś się, że w walce o awans do Basket Ligi Kobiet pokonacie AZS aż tak dużą przewagą?

Mając doświadczenie z rundy zasadniczej wiedziałam, że te spotkania nie będą łatwe, zwłaszcza pod względem psychicznym. Jakby ktoś przed tymi meczami powiedziałby mi, że wygramy aż taką ilością punktów to w życiu bym nie uwierzyła.

Jak bardzo zmienił się MUKS, gdy klub zaczął wspierać pan Jacek Trzeciak? Czy prezes firmy JTC mocno udziela się w życiu drużyny?

Jestem zawodniczką, która pamięta MUKS jaki był wcześniej i może porównać go z obecnym. Bez zastanowienia mogę powiedzieć, że pojawienie się JTC z prezesem Jackiem Trzeciakiem kolosalnie zmieniło wizerunek oraz funkcjonowanie drużyny. Już na pierwszym spotkaniu wiedziałyśmy, że pan Jacek jest człowiekiem, któremu możemy zaufać. W sezonie był na każdym naszym meczu, wspierał nas oraz dbał o to żeby niczego nam nie brakowało.

Treningi oraz mecze ligowe. Niemal całe twoje życie związane jest z koszykówką. Masz może takie momenty, że musisz się odciąć od basketu? Jakie są twoje inne zainteresowania?

Czasem zdarzają się takie momenty, że chcę odpocząć od koszykówki. Jednak wtedy zapełniam ten czas jakąś inną aktywnością fizyczną. Można powiedzieć, że jestem uzależniona od sportu. Poza tym studiuję dziennikarstwo i chcę je ukierunkować również w stronę sportu. Drugi kierunek jaki studiuję to prawo. Aktualnie jestem na stażu w Urzędzie Miasta w Wydziale sportu. Jak widać na brak obowiązków i zainteresowań nie narzekam.

Jakie plany na następny sezon? Czy zostajesz w Poznaniu, aby cieszyć się grą w Basket Lidze Kobiet?

W Poznaniu zostaję na pewno. Głównym powodem są moje studia. Chciałabym dalej łączyć je z grą w basket. Mam nadzieję, że to się uda. Kwestia podjęcia decyzji odnośnie klubu mam nadzieję zapadnie w ciągu najbliższych tygodni.

Rozmawiał Przemysław Soczyński

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz